
2005-03-31 21:37:43 >> --- Tęsknoty me... --- Nie wiem co mam pisać na tym blogu.. Mój dawny ulubieniec, ten smutny, poważny, taki mój uzewnętrzniający blog.. Dziś tylko ta moc moich bojów z kartką i notką trzyma mnie tutaj.. Gdyby nie archiwum, które sukcesywnie wypełniałam swoimi marnymi słowami, blog prawdopodobnie poszedłby do kasacji... Hmm... Nie powiem, ze jest dobrze, ale znowuż nie jest źle... Nie mam czym nakarmić bloga... Napada mnie tęsknota... Ten blog chyba zawsze będzie mi się kojarzył z nijakim S.K... Ten, własnie ten.. Dlaczego ? Bo swoje wynurzenia własciwie zaczęłam pisać Jego tematem... Wogóle sam tytuł był taki wzorowany... Kurde.. Ale to moje odwieczne "im bardziej kocham, tym bardziej niszczę" tak się za mną ciągnie do dziś dnia.. Jestem po prostu toksyczna... Ech... Nie dostrzegałam nawet w połowie tego co mu zawdzięczam.. Choćby i słowa "Zabiorę Cię" Kancelarii, ktore tłuką mi się po głowie... Generalnie ilekroć łapię się na wspomnieniach nasuwa mi się piosenka Shouta "Przepraszam za miłość"... Zastanawiam się co u pana S. Pan S. pewnie tuż tuż licencjat... I pomyśleć, ze moja chora i nieuzasadniona zazdrość i zaborczość, to, ze z niewiadomych względów poczułam się odrzucona, zakpiło ze mnie tak okrutnie.. Bo teraz bym wiedziała co jest do dupy... Rzecz jasna nie jest to gwarancją, ze zachowałabym się inaczej, ale przynajmniej znałabym podłoze na którym dokonałam takowego zabiegu.. No ale poniewczasie.. Dwa lata to trochę czasu... Zapewne owy pan już nie pamieta o tej głupiej małolacie, która mu krwi napsuła.. Własciwie czuję się względem Niego trochę jak w tym cytacie "nowy rok, nowe prześcieradła"... Przescieradłem się stałam kurde.. Jak te fanki toksyczne z których trochę kpiłam...Z własnej woli, z własnej winy... Kurde.. A przecież mogliśmy być przyjaciółmi.. Niedawno, nawet w trakcie dni słabości (Juwenalia 2oo5 ;), rzuciłam się zaryczana na łóżko i tak mimowolnie wyrwało mi się, ze On by zrozumiał, On by mi pomógł... Nie wiem... Ja to wszystko źle odbierałam.. A ludzi przeciez nie ma się na wyłączność... Tyle ile Jemu zawdzięczam.. Kiedyś tak cholernie buntowałam się przeciwko temu co mówił, a teraz sama gadam tak samo, sama innym radzę w sposób podobny i własciwie nie wiem dlaczego zachowywałam się tak, jak się zachowywałam... Chyba z kazdym wiekiem człowiek odkrywa w sobie coś nowego i odkrywa stare gafy... No a ja na tym polu popełniłąm gaf tyle, ze niewątpliwie moja roczna przyjaźń z panem S. była moją potężną gafą... Ech.. Gdybym tylko mogła się dowiedzieć cóz to u Niego się dzieje i gdybym mogła wiedzieć czy jest na mnie zły, a jeżeli tak to jak bardzo... Przesrałam tą sprawę... I nie wiem co mnie powiodło za tą notką... Banalnie i dramaturgicznie (w moim ohydnym zwyczaju) mogłabym zacytować Mickiewiczowską "Niepewność", a konkretnie same słowa "I tylko takie dręczy mnie pytanie, czy to jest miłość, czy to jest kochanie", ale generalnie pewnie byłaby to przesada z mojej strony.. To była piekna przyjaźń, która miała trwać dłuuugo... I moze gdyby nie potoczyłoby się to tak, jak się potoczyło, to teraz siedzielibyśmy w składzie: Szczurek, Sówcia i Sławek (no i nieskromnie dodana ja) i gadalibyśmy o różnych rzeczach... Np. wykład o fistaszkologii, zalety chemii organicznej, Bobli itd. No ale oto jestem i nic nie ma... Plum, plum... *i na koniec przypomniała mi się sprawa z Keri... heh.. sentymenta...* Kurde.. jak to dobrze, ze mi ten Deik kochany został na stare lata i wytrzymuje ze mną i ze Paweł wytrzymuje duużo dłużej i ze Val się przy mnie rok trzyma i ze Dorota się czasem odezwie i że Ukyoś ze mną gada i wogóle, że mam jeszcze kogoś... Tylko, ze trudno rozstać się z kimś z przeszłości.. Z kimś waznym.. S... Ja teraz wiem.. Byłeś dla mnie starszym bratem.. Życia nauczycielem, moim prywatnym wybawicielem... I ja wbiłam Ci nóż w plecy... Echuuu.... I zostało mi tylko zdjęcie jedno, które dostałam w ramach rozpoznajmy się w Tarnowie... Ostatni ślad poza mą pamięcią... skomentuj (1) 2005-02-23 21:43:50 >> --- Bo nie umiem...--- Nie wiem. Ten blog zawsze był przeznaczony na wiersze, teraz nie umeim nawet pisac w nim o sobie. Ech.. Moze to dlatego, że nagle pokochałam blog numer jeden, a obecnie nie wstydzę się pisać co czuję ? W każdym razie ostatnio jestem bardzo nastawiona na Kredki... Wogole znowu jestem taka śmiesznie porozdzierana między gatunkami muzyki.. Ech... Ale grunt to wyzbyć się kompleksów - z perwersjami żyć się da ;) I hasło roku: "Drink Pepsi - you'll be sexy" XD *opatentowane by me ;)* skomentuj (2) 2004-12-31 11:57:20 >> --- *** --- Jak łza po policzku do znużonych ust, tak i przybyłam. Po co ? Właściwie sama nie wiem. Jest mi tak dobrze, tak przyjemnie i tylko wspomnień trochę żal, że odpływają. Nie martwię się jednak, co najważniejsze mam w pamięci, a gdybym miała zapomnieć, przypomni mi me serce... skomentuj (3) 2004-10-22 14:26:13 >> --- Nie ! Nie ! Nie ! --- Odejdź stąd, już Ciebie nie chcę, nie potrzebuję, odejdź, nie przychodź tu, kocham Cię tylko ze wzgledu na przeszłość. Nie chcę cię mieć, uciekaj precz, a tych którzy nas znają, odsyłam precz, za bardzo nas znają. Tak wstyd mi pisać, tak wstyd mi Was, odejdę stąd na jakiś czas. skomentuj (1) 2004-09-27 15:36:21 >> --- Trochę o sobie... Drugi raz...--- O sobie osobie innej rzec trzeba. Imię: Mam na imię tak, jak mama mnie nazwała. Czyli imię tak jak poprzednio jest w pewnym sensie moją tajemnicą której treść większość zna ;) Zainteresowania: Nic skomplikowanego. Właściwie na dzień dzisiejszy interesuje mnie tylko to, czy ułoży mi się w życiu. Zwyczajnie martwię się o przyszłość. Poza tym kocham muzykę - to pojęcie jest niezdefiniowane, ponieważ typy muzyczne imające się mojego gustu są nieokreślone. A na koniec mogę dodać, że kocham glany, kolekcjonuję sowy, czytuję mangi. Obsesje: Agrafki, glany, Komp & net, Klaha, czerń, muzyka, przerabianie lalek za wampiry (zwampirzanie). Nienawidzi: Chamstwa, głupoty, kłamstwa, oszczerstw, szpanerstwa, zarozumialstwa ... Zwłaszcza jeżeli postępuję tak ja. Nienawidzę też wojen, ofiar z cywili, Hip-Hopu, polskich pseudo-skate'ów, "lafirynd", mięsa, paru osób ;), chatów, westernów, chemii & fizyki. Echuu... To by było na tyle ("A kiedy przyjdzie na Ciebie czas, a przyjdzie czas na Ciebie" ;)) skomentuj (5) 2004-09-13 19:28:42 >> --- Druga notka kolejnego rozdziału --- Siedziałam o tej samej porze. Nie pamiętam nawet dokładnej daty, ale było to któregoś września, dwa lata temu. To była taka dosyć trudna faza w moim życiu, a właściwie tak się zaczęła. O podobnej porze biegałam po blogach. Czytałam historie, podziwiałam, wpisywałam się. Jeden blog przykuł moją uwagę. Miała na imię Monika. Bardzo chciałam jej pomóc. Przestraszona siedziałam w domu i zastanawiałam się jak uratować jej życie. Po pewnym czasie, może nawet następnego dnia, odważyłam się zagadać do mężczyzny, którego link umieszcznony był na blogu Moniki. Pamietam, że słuchałam wtedy "Zdjęć z wakacji", bardzo chciało mi się płakać. Poznałam tego mężczyznę. Stopniowo przestało chodzić tylko o sprawę tej dziewczyny. On został moim powiernikiem. Przesiadywałam tylko dla Niego, czekałam kiedy przyjdzie, rozmawialiśmy wieczorami. Wyznałam mu, że czuję do Niego chyba coś więcej. Przyznając się do tego publicznie w pewnym sensie umocniłam swoją decyzję. Do dziś dnia nie wiem czy to była miłość czy tylko przyjaźń. Zaczęły się robić spięcia, nieprzyjemnie zapadała cisza, nie potrafiliśmy już rozmawiać. Bardzo mi go brakuje. Ech.. Pomyśleć, że wspomnienia zbudziły się przez jedną piosenkę. Poema-self tego bloga chyba nadal żyje. Następnym razem zacznę od czegoś innego. Mystic-self bloga zostanie obudzone. Shadow odejdzie w niepamięć. skomentuj (2) 2004-08-27 19:08:23 >> --- Powitanie raz jeszcze --- Na coś czekałam, czegoś szukałam. Przeżyłam dwa trudne, a zarazem piękne lata. Karmiłam tego bloga troskami, wypełniałam żalem, trułam goryczą, a czasami radowałam się. Dziś stwiedziłam iż nie ma sensu ciągnąć tego bloga. Zapomnijcie o mnie i o tym co tu pisałam. Nie wymienię wszystkiego co tutaj umieściłam, nie poprawię tych błędów, nie zmienię przeszłości, w której niegdyś obsesyjnie zakochana nie dostrzegałam tego co może nadejść. Nie chcę nadal smucić. Zapomnijcie o Shadow. Ona już nie istnieje. Stopniowo umierała we mnie, stopniowo się budziła, lecz gdy będzie chciała wyjść na zewnątrz, wtedy wyjdzie... Może wyjść zawsze i dlatego może czasami jeszcze posmęcę w tej formie "pseudo-wierszy". Dziękuję wszystkim, którzy tu byli. Zapomnijcie o Shadow - jej już nie ma. Teraz jestem tylko ja.... skomentuj (2) |
|
|||||||